niedziela, 23 stycznia 2011

niedzielne przemyślenia o poranku

rutyna.
nie wiem czy obecna jest wszędzie. Wiem jedno ostatnimi czasy ogarnęła całe moje życie.  Kiedyś, jeszcze pare lat temu byłam pełna chęci do życia. Energie nadal mam ale chęci już nie ma. Nie wiem czym to jest spowodowane może tym, że w życiu zawsze za dużo chciałam. Całą młodośc marzyłam o karierze aktorskiej, recytowałam, grałam w teatrach amatorskich, przygotowywałam dzieci, reżyserowałam i bawiłam się doskonale.
Podjęte decyzje sprawiły, że moje marzenia legły w gruzach.
Dzisiaj to wszystko dochodzi do mnie z większą siłą niż wcześniej. Kiedy nie mogę sobie znaleźć miejsca w świecie zawodowym, kiedy czuje się zupełnie nie spełniona, chciałabym wrócić do czasów kiedy wszystko było takie proste.

sobota, 22 stycznia 2011

niezależnie rozpoczynam

niezależnie od tego co dzieje się w świecie zaczynam kolejną a nader dobrą zabawę.

od jakiegoś czasu obserwuje swoje życie.
zaczynam prowadzić rachunek sumienia.
ile za ile przeciw.
dlaczego właśnie tak a nie inaczej się to wszystko układa.

ile różu w różowych okularach
ile szarości w depresji
ile smutku w smutnym człowieku.

Czy ja sama w sobie chce dla siebie dobrze?? Patrze na świat który mnie otacza, na ludzi z którymi się spotykam, na przemijanie ludzi w moim życiu i na stałość pewnych emocji. Ile miłości jest w miłości? A ile przywiązania, lojalności i podniecenia.
Miłość to emocja skrajna, chyba samym końcu całej gamy uczuć. Ale z drugiej strony na początku całej piramidy. Miłość jest trudna, czasami nie warto się nią ładować. Odrywa człowieka od całego świata, ale z drugiej strony staje się dla człowieka całym światem. Moje życie bez miłości było by już tak nudne, bo tylko ona daje mi tlen potrzebny do życia. W mojej szarości tylko ona jest. Wszystko inne przemija.